Rysunek Józefa Chełmońskiego w zbiorach Muzeum w Łowiczu



W 2010 r. Muzeum zakupiło obustronny rysunek autorstwa Józefa Chełmońskiego "Oberek / W Sudanie". Wkrótce rysunek będzie eksponowany na stałej wystawie historycznej Muzeum.

 

        

 

 

 

 

 

 

 

 

 

JÓZEF CHEŁMOŃSKI (1849-1914)

 

RYSUNEK OBUSTRONNY

 

 

 

1. Oberek

     Pędzel, czarny tusz lawowany na szkicu ołówkowym.

     Biały papier, 33,4 x 45,8 cm

     Wzdłuż dolnej, lewej krawędzi rysunku znajduje się autentyczny napis - atest

     stwierdzający autorstwo rysunku. Wykonany piórem i czarnym atramentem,

     przez córkę malarza, Jadwigę:

     Autentyczność szkicu śp. Ojca mego Józefa Chełmońskiego /

     stwierdzam J. Chełmońska. –

     Datowanie: [1878]

 

2. W Sudanie

                     Pędzel, czarny tusz lawowany, czarna kredka, ołówek.

                     Biały papier, 33,4 x 45,8 cm

                     Datowanie: [1884]

 

                    

 

Rysunek pt. Oberek, ukazujący chłopską zabawę w wiejskiej karczmie, jest, według wszelkich wskazań, wstępnym szkicem koncepcyjno-kompozycyjnym do obrazu namalowanego przez Chełmońskiego w Paryżu w roku 1878 (na ten rok datuję i nasz rysunek), a opatrzonego przez malarza tytułem Oberek (Un danse pologne). W wersji obrazowej artysta zdecydował się natomiast, z siarczystym przytupem tańczonego oberka, przenieść przed karczmę. Niemniej, pokrewność poszczególnych motywów i postaci, pozostaje wyraźnie czytelna (dla przykładu: tańczące pary czy orkiestra z centralną figurą skrzypka).

W tym miejscu koniecznych staje się kilka słów wprowadzenia w problem artystycznej spuścizny Chełmońskiego, albowiem z niej to pochodzi nasz obustronny rysunek.

Po śmierci malarza, w jego skromnym dworku w Kuklówce koło Grodziska Mazowieckiego, gdzie żył i tworzył przez ostatnie trzydzieści sześć lat życia, pozostało wiele olejnych szkiców, studiów, notat oraz rysunków, a wśród nich, trochę luźnych szkiców wstępnych, charakteryzujących się większymi wymiarami i stanowiącymi samodzielną kompozycję (do tej grupy należy nasze dzieło), oraz nade wszystko tych, zapełniających sporą liczbę szkicowników, wykonywanych głównie z natury, ale również jako zapisy czy krystalizacje pomysłów kompozycyjnych. Wykorzystywane były niekiedy jako wstęp czy materiał pomocniczy do malowanego dużego obrazu, ale najczęściej pozostawały gdzieś w kątach i pod ścianami mocno zagraconej pracowni na niskim poddaszu dworku. Artysta miał do nich stosunek czysto instrumentalny i pełen niefrasobliwości. Prawie nigdy nie pokazywał ich publicznie i jeszcze rzadziej je sygnował. Natomiast dla najstarszej, niezamężnej córki malarza, Jadwigi Chełmońskiej (urodzonej 10 lipca 1879 r. w Paryżu, zmarłej nagle na tyfus w Krakowie w roku 1928), która przejęła po śmierci ojca, pieczę nad Kuklówką, sprzedaż tych spuściźnianych prac stała się jedną z form utrzymania.

Jadwiga zwyczajowo opatrywała te upłynniane prace, ustalonym napisem-formułką, zaświadczającym o autentyczności dzieła. Z takim to właśnie napisem mamy do czynienia i w naszym wypadku. Opierając się na sporym materiale porównawczym, można z całą pewnością stwierdzić, że napis wykonany został przez Jadwigę Chełmońską.

Rysunek na odwrociu, określony przeze mnie tytułem W Sudanie, to według moich ustaleń, materiał wstępny do dwóch rysunków wykonanych w początkach 1884 roku, celem reprodukcji, w formie drzeworytu ilustracyjnego, dla paryskiego tygodnika Le Monde Illustré.

Te dwa docelowe rysunki, należą do specyficznego nurtu twórczości Chełmońskiego, odrębnego stylistycznie, w stosunku do rysunków-notat znanych głównie ze szkicowników. Nurtu związanego z rysunkami wykonywanymi jako ilustracje do czasopism, czy rzadziej, do utworów literackich (np. do powieści J. I. Kraszewskiego Cześnikówne drukowanej w odcinkach w Biesiadzie Literackiej 1876 nr 1, 2, 3, 4, 5, 8, 9 czy do Szkiców węglem H. Sienkiewicza). Liczne w artystycznej działalności Chełmońskiego ilustracje do czasopism, tak polskich jak i zagranicznych, pełniły funkcje zapisów reporterskich i wyparte zostały dopiero przez fotografię prasową. Trend ten przewija się przez całą twórczość Chełmońskiego, acz szczególnie aktywny staje się w latach 1884-1890, w czasie współpracy z paryskim tygodnikiem Le Monde Illustré . W latach tych Chełmoński publikuje również w innych paryskich pismach, takich jak: L’Illustration, Le Figaro Illustré, La Nouvelle Revue, Revue Illustrée, Jurnal du Soir, ale także w londyńskich: The Graphic, Daily News, The Illustrated London News, czy w nowojorskim Harper’s Weekly.

Ta szeroka aktywność ilustratorska Chełmońskiego wynikała głównie z faktu, iż po roku 1881, na paryskim rynku sztuki, ustaje powoli zainteresowanie obrazami malowanymi przez Chełmońskiego. I tu, gwoli wprowadzenia w temat, pozwolę sobie, na trochę tła.

Omawiany tu rysunek W Sudanie wykonał Chełmoński w roku 1884 w Paryżu.

Malarz mieszkał i tworzył w tym, bez wątpienia, ówczesnym centrum sztuki światowej, od końca roku 1875 do połowy roku 1887, czyli prawie dwanaście długich lat. A stanowiły one grubo ponad ćwierć z okresu całej artystycznej działalności Chełmońskiego.

Po utarczkach z krytyką i bezowocnych próbach „życia ze sztuki” w Warszawie – tu w Paryżu osiąga artysta spektakularny sukces i to zarówno artystyczny jak i finansowy. Interesują się Chełmońskim paryscy marszandzi, a wśród nich ówcześnie najpotężniejszy, Adolphe Goupil.

Zdarzyło się bowiem tak, że egzotyczne kresowe tematy, ukazujące barwnie całą galerię końskiego chowu (od dorodnych rumaków po liche żydowskie szkapiny), jak i takąż galerię malowniczych kresowych typów (od zawadiackich, buńczucznych szlagonów po obdartych proszalnych dziadów), a „wszystko to okryte tumanami pary, obryzgane błotem, miało z płaszczyzny płótna, obwiedzionej złotą ramą, wyrywać się i ruszać jak żywe” – jak pisał Stanisław Witkiewicz, nie tylko przyjaciel malarza, ale również genialny krytyk, nie raz walczący o uznanie wielkości Chełmońskiego – trafiły idealnie w gusta kolekcjonerów amerykańskich, których wyprawy po „sztukę” do Paryża, miały dla paryskich marszandów niebagatelny udział w utrzymywaniu ich działalności.

Zapotrzebowanie na dzieła Chełmońskiego miało się utrzymać przez pięć lat (1876-1881). I tak, tu w Paryżu rozpoczął się w życiu artysty, krótki i jedyny okres finansowego powodzenia i towarzyskiego brylowania. (Z tego to czasu pochodzi nasz rysunek Oberek). Był to czas, z całą pewnością, z dawna przez Chełmońskiego wyczekiwany, ale chyba nie do końca zgodny z jego naturą – raczej „człowieka wsi”, niż „bywalca salonów”.

Ten okres prosperity Chełmońskiego kończy się 15 lipca 1881 roku, wraz z drastycznym podniesieniem cła na obrazy wwożone do Stanów.  Goupil przestaje powoli kupować obrazy Chełmońskiego (współpraca ustaje w czerwcu roku 1881), zaś ich ceny spadają na łeb, na szyję. Mimo to chętnych do ich nabycia prawie nie widać. Dla Chełmońskiego nastaje czas szamotania się i niedostatku.

Stąd ta ilustracyjna pasja Chełmońskiego, która pozwalała, w tych ciężkich dla artysty i jego rodziny czasach, na pewien rodzaj kruchej stabilizacji. W liście do matki zwierzał się: „Ale też teraz lżej mi jest, bo jeżeli chcę, to zawsze raz na tydzień mogę sprzedać jeden rysunek za 100 fr., a z tego też żyć mogę i nie wpadam już w takie biedy jak poprzednio”.

Pierwszy, z przywołanych wyżej rysunków, został zamieszczony w wersji drzeworytniczej w Le Monde Illustré (nr 1410 z 5 kwietnia, s. 216-217) z podpisem: AU SUDAN. – Bataille d’El-Teb. – Les cavaliers soudanais rompant le carré des Anglais. (Dessin de M.[onsieur] CHELMONSKI.) [W SUDANIE. – Bitwa pod El Teb. – Kawaleria sudańska przełamująca czworobok Anglików. (Rysunek pana Chełmońskiego)]. Drzeworyt rytowali: LEPERE et BELTRAND. SC. [napis w klocku u dołu po prawej]. Natomiast u dołu po lewej, w klocku napis: Bataille de El-Teb / Dessin de M J Chelmonski.

Drugi, z interesujących nas rysunków Chełmońskiego, który niestety na zachował się do naszych czasów, w wersji drzeworytniczej zamieszczony został w Le Monde Illustré nr 1443 z 22 listopada 1884, na s. 329 i opatrzony został podpisem: AU SUDAN. – Les bateaux du Nil et les insurgés sectaires du Mahdi. – (Dessin de M.[onsieur] CHELMONSKI.) [W SUDANIE. – Statki na Nilu i powstańcy z sekty Mahdiego. – (Rysunek pana Chełmońskiego)]. Drzeworytnik podpisał się monogramem: BDF (z lewej u dołu, w klocku). Natomiast u dołu po prawej, w klocku napis: Jozef Chełmonski.

Oba przywołane wyżej rysunki wiążą się z ówczesnymi, dramatycznymi wydarzeniami w Sudanie. Pierwszy z nich ukazuje, jak pisze Andrzej Dzięciołowski, „drugą bitwę pod El Teb (ok. 9 mil na południowy zachód od Trinkitat), stoczoną 29 lutego 1884 r. przez brytyjski korpus interwencyjny (liczący ok. 4500 żołnierzy) pod dowództwem Sir Geralda Grahama, w której rozgromiony został (mimo momentami dramatycznej sytuacji Brytyjczyków, która w tym przedstawieniu oddana została przez artystę w sposób zdecydowanie przesadny), dziesięciotysięczny oddział mahdyjskiej jazdy Osmana Digny. Pomszczona została w ten sposób niedawna klęska, jaką ten ostatni niespełna miesiąc wcześniej (4 lutego) w tym samym miejscu zadał korpusowi wojsk egipskich, których paniki nie potrafił wówczas powstrzymać ani stojący na ich czele Valentin Baker, ani jego angielski sztab (o tym, że chodzi tu o drugą z tych bitew przesądza fakt, że na drzeworycie szaleńczy atak sudańskiej kawalerii powstrzymać usiłują szeregowi i oficerowie brytyjscy w mundurach khaki i charakterystycznych tropikalnych hełmach, a nie żołnierze armii egipskiej, noszący granatowe uniformy i czerwone fezy)”.

Drugi z rysunków ukazuje, jak ustala Dzięciołowski, „na poły rodzajowy charakter, bo konwoje zmierzające w górę Nilu, na ogół ku blokowanemu przez siły Mahdiego Chartumowi, były atakowane nieustannie”. Takie właśnie ostrzeliwanie statku płynącego Nilem, przez cwałującą wzdłuż brzegu kawalerię Mahdiego jest centralnym motywem przywołanego wyżej drzeworytu, z listopadowego wydania Le Monde Illustré. Według mojego odczytania kompozycji opracowywanego tu naszego rysunku, którego, jestem przekonany, że w pełni zasadnie, opatrzyłem tytułem W Sudanie, jest on wstępnym szkicem do zaginionego rysunku Chełmońskiego, który w formie drzeworytu ilustracyjnego ukazuje się na opisanych wyżej łamach Le Monde Illustré z 22 listopada 1884 roku.

      Na naszym rysunku na pierwszym planie mamy, co prawda, tylko jednego jeźdźca brodzącego pośród wysokich traw nadnilowego brzegu, ale za to znacznie bardziej rozbudowany jest drugi plan, skłębionych postaci jeźdźców ostrzeliwujących statek, płynący środkiem Nilu. Widać, że kapitan nie żałuje paliwa, bo komin bucha kłębami czarnego, gęstego dymu, zasnuwającego horyzont.

      Podziw i uznanie budzi malarska swoboda, z jaką Chełmoński pewnymi, sumarycznymi, a jednocześnie swobodnymi i zróżnicowanymi pociągnięciami pędzla uwiecznia obie sceny z naszego obustronnego rysunku. Dech zapiera dynamika tryskająca z niemal zatraconych w tańcu par, (fantastyczna para na drugim planie, skomponowana zaledwie kilkoma konturami). Podobną dynamikę ewokują skłębione ludzkie i końskie ciała sfanatyzowanych wyznawców Mahdiego.

      Fascynować musi rysunkowa biegłość Chełmońskiego oraz sprawność w posługiwaniu się niełatwą techniką lawowanego tuszu, ze światłami budowanymi umiejętnym wykorzystaniem koloru podłoża, jako dodatkowego waloru. Wszystko to daje nam znakomite wyobrażenie o mistrzowskim realizmie pędzla naszego artysty.

       Trzeba jeszcze dodać, że cenność naszego rysunku budowana jest jeszcze faktem, że należy on do tych nielicznych dzieł rysunkowych Chełmońskiego, jakie zachowały się z paryskiego okresu twórczości malarza.

       

                                                                                                                         Tadeusz Matuszczak

                                                                                                                               historyk sztuki